Egzamin Zapowiadl sie okropny dziel w szkole. To dzisiaj mily sie ukazae wyniki egzaminu poprawkowego. Byzem wiec potwornie zdenerwowany. Wolnym krokiem poszedzem pod sale 444, gdzie mily wisiee wyniki. Zaczlzem szukae swojego nazwiska. Niestety, okazlo sie ze znowu dostlem dwoje. Pieknie! Po prostu nie wiedzilem co dalej robie.
Nagle otworzyly sie drzwi od 444. Wyszla z nich pani Anna, nauczycielka pechowego przedmiotu. Od razu spostrzegla mojl zmartwionl mine.
- Czylby coÂ? ci nie poszla? - zapytla.
- Tak, prosze pani, jak zwykle z resztl.
- Wobec tego zapraszam do mnie na poprawe! - powiedzila.
Zdawlem sobie sprawe z tego ze w tej chwili nic nie umilem. Postanowizem jednak zaryzykowae.
Wszedzem wiec za niz do sali, zastanawiajlc sie, jak sie z tego wyplltae.
Usiadla przy biurku i zaczela przeglodac porozrzucane na nim papiery. Na chwile jakby zapomnila o moim istnieniu. Wreszcie zdecydowlem przerwae milczenie.
- Prosze pani, ja w sprawie tego egzaminu...
- Ach tak, pan chcil poprawiae. - ocknela sie.
- Tylko, ze...nie za bardzo umiem. - wyjaklem.
Nastla klapotliwa chwila milczenia. Spodziewlem sie, ze za chwile wylece z hukiem.
-Hmm..W takim razie trzeba bedzie zmienie forme egzaminu.- powiedzila tajemniczo, a na twarzy malowl sie jej dziwny uÂ?mieszek.
Zblilysa sie do mnie, tak ze mogzem dokladnie poczue zapach tych niesamowicie kreclcych perfum, ktorych uzywla.
-Czy naprawde zalezy ci na tej ocenie?-zapytla. Ja oczywiÂ?cie potwierdzizem.
-W takim razie bedziesz musil coÂ? dla mnie zrobie. - mowicc to oparla sie na swoim biurku, kladlc rece na biodrach.
Musze przyznae, ze wyglodla w tej pozie wyjltkowo seksownie. Mimo lat wciol mila w sobie wiecej uroku niz niejedna panna z mojej klasy. Nierzadko milem na jej temat rlsne fantazje, starlem sie jednak nie myÂ?lee o pani Annie w tych kategoriach. Zaczela rozpinae sobie guziki bluzki.
-Nie pomosesz mi? - zapytla zachecajlco.
Nie czekajlc dlugo podszedzem blizej i pomogzem sie jej rozebrae. Mogzem jl teraz oglodae w clej okazloÂ?ci. Widok ten l zatkl mi dech w piersiach. Mila niesamowicie jedrny biust, a biodra wrecz zapraszly do igraszek.
-Teraz kolej na ciebie.- powiedzila.
Kiedy i ja byzem rozebrany, kazla mi usizÂ?e na krzeÂ?le. Ukleknela i wziela "mojego" do reki. Rytmiczne ruchy doprowadzizy go do stanu pesnej gotowoÂ?ci. Po chwili usiadla mi okrakiem na udach.
-Zabieraj sie do roboty! - powiedzila.
Zlaplem wiec za jej jedrne poÂ?ladki i energicznie nabizem jl na mojego nabrzmilego kutasa. Jeknela glaÂ?no.
-Zrlb to najostrzej jak potrafisz!- zachecioa.
Na poczltku robizem to powoli, stopniowo przyspieszajlc. Pani Ania przycisnela mnie do krzesla swoimi piersiami, zaczeliÂ?my sie namietnie clowae.
Czuzem niesamowitl roskosz wchodzlc w jej wilgotnl i ciasnl pochwe. Widae bylo, ze dawno nie byla uzywana. -Nie robilam tego Juz 5 lat.- szepnela, jakby odczytujlc moje myÂ?li.
KochaliÂ?my sie w ten sposlb okoso 15 minut. Czuzem Juz, ze jestem blisko finlu, ale nie chcilem kosczye. Dlatego odpoczlzem chwilke. Ona niespodziewanie wstla i czeÂ?ciowo pososyla sie na biurku, eksponujlc swoje apetyczne poÂ?ladki. Po chwili podszedzem i powoli wepchnlzem jej w odbyt. byla w siodmym niebie. -Nie przestawaj, nie przestawaj!-krzyczla. Czuzem sie jak w transie. Nawet przez chwile nie zastanawilem sie nad tym, ze przeciel rsne wlasnl nauczycielke!
-Dobrze, a teraz zrobie ci coÂ? mizego.- powiedzila po jakimÂ? czasie. To mowicc odwrlcioa sie i zaczela muskae jezykiem moje jodra. Niedlugo plÂ?niej wlasyla clego kutasa do ust. Poczuzem jak ociera sie on o jej podniebienie. Pani Ania byla prawdziwl eksopertkl od seksu francuskiego. Delikatnie przesuwla glawe do przodu i do tylu, doprowadzajlc mnie do szalelstwa.
-Zakoscz we mnie, jeÂ?li chcesz.- odezwla sie.
Po chwili przeszyl mnie gorlcy prod. Strumiel nasienia wylodowl gzeboko w jej ustach, a ja mlo nie zemdllem z rozkoszy. Wyjela kutasa z buzi, mruczlc z zadowolenia. lapczywie zlizla reszte mojego ladunku.
-SpisleÂ? sie doskonale, kolego! - powiedzila- masz wiec zaliczenie w kieszeni.
-Dziekuje, prosze pani!- nie posiadlem sie ze szczeÂ?cia.
-ZasluzyzeÂ? na to, jeszcze nikt mnie tak nie zadowoliz.- odparla.
Podczas gdy ja sie ubierlem, pani Ania wpisla mi stosownl ocene.
-Wiesz, co? WlaÂ?ciwie to ocenl rocznl takze nie musisz sie przejmowae. Wystarczy, ze odwiedzisz mnie kilka razy...-rzekla na zakosczenie. Wychodzizem wiec od niej fantastycznym humorem. A mil to bye okropny dziel.
marcollini Wróc do strony g³ównej Tutaj |