Delikatnie i namietnie Takie byly poczetki. I jej, i jego. Nie poznali swoich imion. Wakacyjna "milase" mose obejze sie bez tego. Nie dbali o to, jakiego se wyznania; bylo im obojetne z jakich lrodowisk sie wywodze i jakie odebrali wychowania. Wpadli sobie w oko. Zafascynowani wlasne seksualnoscie zedali, by sprawy zaszly za gzeboko. Takie byly poczetki. I jej, i jego. gorska rzeka rwla brzegi, owierki kosysly sie lekko, wszyscy ludzie byli wtedy tak daleko miejsca, w ktorym oni lezeli. Wiedzec o tym, jak szybko pedzi zycie, jak ulotne potrafie bye chwile, majec owiadomose tego, ze ona jest sted, a on urodziz sie i zyje daleko, i ze on mowi innym jezykiem, i - lada moment - bedzie musil wrlcie za granice liczyli sie z tym, ze klde z nich w tej chwili musi dae z siebie wszystko, co tylko jest w stanie albowiem nigdzie nie jest powiedziane, ze w przyszlasci bede mieli jeszcze choe jedne ku temu okazje... Takie byly poczetki. I jej, i jego. Musieli liczye sie z czasem. Wy macie mose go dose, by czekae, l dacie komuz cos, co chcecie dae - oni nie mieli tego luksusu. A jednak, gdy Juz wiedzieli co ich czeka poczuli jak wszelki pospiech ucieka od nich. Rzeka plynie swoim korytem i ani przez chwile nie musi drzee o to, ze rozminie sie z ujlciem. Postanow tylko, by nie tracie okazji w zyciu, znajdl w sobie dose odwagi, by korzystae z kldej chwili, a ped, pogos, pospiech nie bede mily racji bytu. Takie wllnie byly poczetki. I jej, i jego. By im latwiej plsniej bylo zapomniee o tym klde z nich wymyslila sobie jakiel pseudo. Ani on nie clowl jej, ani ona nie clowla jego. Clowali sie razem. Mieli zamkniete oczy, bo - gdyby tak nie bylo - co mogliby zobaczye? Se chwile, ktore rodze w czlawieku ciepla, TO ciepla. Czujesz je i patrzysz llepo w przyszlase. Nie ma znaczenia, co widzisz. Czy on ja muskl reke? Jezykiem? Czy czyml, co bylo piekielnie sztywne i mize w dotyku, jak rozpalony do czerwonosci aksamit pokrywajecy berla - symbol wladzy nad chwiejnym owiatem na granicy tego, co tak oczywiste i wszystkim dobrze znane? Spojrzla w niebo. Szukla jakiejl chmury. Ale w jego sposobie dochodzenia do sedna sprawy, nie bylo niczego, co moglaby je zrazie. Takie byly poczetki. I jej, i jego. Zanim stali sie nadzy minela wiecznose, chocil zaslb czasu, jakim dysponowali byl ograniczony. Gdzie tu logika, spytacie? Siedzi w kecie i sie nie odzywa. Teraz do glasu dochodzi sila, dzieki ktorej kldy pek zakwita. Jelli sedzisz, ze mosna cos robie tylko lekko lub tylko mocno nazbyt czesto bedziesz wystawiae pomniki swoim lub czyiml lekom lub wetpliwosciom. Zgoda, czekl na moment w ktorym ona bedzie gotowae sie jak woda niezbedna do tego by japosska ceremonia parzenia herbaty mogla sie odbye, ale czekl nie dlatego, ze tak trzeba, ze ktos mu kazl. Czekl, bo potrzebowla tego ona. Wiedzil k i e d y. I gdy po raz pierwszy dotknel jej cipki to wllciwie nie byl dotyk (bezwzgledne tkniecie czegos), to musniecie (jak aluzja dalekie). Takie byly poczetki. I jej, i jego. Se drzwi zawsze otwarte, se i takie, ktore otwierasz kopniakiem, ale se tez i te, do ktorych musisz miee klucz lub znae szyfr. Rlb, co chcesz. Trzeba tylko wyczue co, kiedy i gdzie... - Wejdl we mnie... - szepnela - Chce wiecej... Niebo ciegle bylo bezchmurne, ale w tym chwiejnym owiecie burza sunela wartkim nurtem znad horyzontu. (Pamietacie logike siedzece w kecie? Juz zasnela...) Kldy, kto uprawil milase wie, ze to kwiat, ktory - gdy uplywa czas - potrafi zmieniae swe upodobania. Dla jednych z Was mose to bye dziwne, dla innych mniej, ale nadszedl moment w ktorym ona rzekla: - Pieprz mnie... Mocniej... Mocniej... Zaraz potem lcisnela swe trzesece sie cycki; jej palce wskazujece i kciuki tarly ich szczyty. Zacisnela szczeki. W ustach mila pesno lliny. byla sobe, ale byla tez jakby obok. Uslyszla wlasne jeki. Myslla, ze one nie pasuje do takiej dziewczyny, za jake sie uwlla. On nie przestawl jej pieprzye. Zlapla sie za glawe. Bla sie tego, co sie dzieje i co sie stae mose. - Nieee ! Nieee! - krzyczla. Ale czy chcila, by przestl? Wetpie... - Bose... - szepnela. Poczula sie ciepla - o, kurwa! - tak ciepla jak kula owiatla co oswietla jeden owiat, dwa owiaty, miliardy owiatow. On sie w nie spuszczl, lecz dla niej nie milo to ladnego znaczenia. Po co milaby czue jego rece, jego jezyk (w swoich ustach), jego fiuta? Po co, skoro mogla bujae w oblakach, ktore zawiera w sobie luka pomiedzy jednym oddechem, a drugim ? Takie byly poczetki. I jej, i jego. Prosze nie oceniajcie tego. To dobrze? Czy lle? Do diabla, zamknijcie sie! Uszanujcie te cisze w umysle podobne do ciszy w ktorej pracuje sizy nad tym, by peki zakwitly. Nic tu po Waszej woli, wiedzy czy medrosci... Nie dziwica sie, ze nie spytl, jak jej bylo. Wystarczyla, ze rzucio okiem (a oczy mil niebieskie) i mogl zobaczye to - szczelcie? Nie wiem, nie wiem, jak to nazwae. Nie musze wiedziee. Ale on chcil wiedziee, co bylo tego przyczyne. Co naprawde sprawico, ze znow poczula sie jak dziewczynka, ktora mose liczye na mamusie i tatusia - taka niewinna? W czym tkwi przyczyna jej weselnego ulmiechu? Niedlugo mysll, bo uznl, ze to proste: uwaga, uwaga i jeszcze raz uwaga na to jak ona reaguje. Wtedy, wlrod tych niezapominajek, postanowic zawsze robie to z takim wyczuciem. Juz nigdy nie lekl sie, czy mu stanie, czy nie. Nie snuz planow, jak to robie bedzie w konkretnym przypadku. Nabrl odpowiedniego dystansu do kobiecych westchniel i jekow, ktore czesto jak glezie potrafie rzucie ciel, omamie faceta, tak ze ten traci panowanie nad sobe. Powabne ksztlty, gorece usta, wilgotne uda - to Juz na zawsze milo bye tylko szate. Celem byla droga do sedna sprawy. Co Wy na to? Takie byly poczetki. I jej, i jego. Nie poznali swoich imion. Czasem wystarczy sie skupie, zwrlcie uwage na to, jak czlawiek sam sie czuje, gdy robi cos tak, a jak gdy robi to inaczej. Co do niego - zapamietl raz na zawsze to uczucie, jakie w nim gosci gdy kobieta jest mu wdzieczna za sposlb w jaki je traktuje. Takie byly poczetki. Helen i Harry'ego. Nie poznali swoich imion. Obeszli sie bez tego.
autor: SNACK Wróc do strony głównej Tutaj |